czwartek, 2 lutego 2017

Rozdział 12


***

   - Możesz mi wyjaśnić, dlaczego kazałaś mi przyjść tak wcześnie? Nie ma nawet 9, a dziś jest sobota! - młody Malfoy był ogromnie poirytowany zachowaniem swojej rodzicielki. Wczoraj wieczorem postanowił sobie, że nie pozwoli, by ktokolwiek obudził go przed 11. Jego plan popsuła jednak pewna sowa, która zaczęła dobijać się do jego okna pół godziny temu. Okazało się, że było to wiadomość od jego matki, która kazała mu jak najszybciej przyjść.

   -Dyrektor Munga poprosił mnie o rozmowę. Wiesz przecież jak bardzo zależy mi na tej pracy...

   - Kazałaś mi tu przyjść tylko po to, żeby mi o tym powiedzieć?! - krzyknął, załamując ręce. - Nie no, po prostu cudownie. Dziękuję za zmarnowanie dnia. - Blondyn zaczął niespokojnie chodzić po całym salonie.

   - Proszę bardzo kochanie, a teraz siadaj i z łaski swojej racz wysłuchać  mnie do końca, bo dwa razy nie mam zamiaru się powtarzać. - odparła spokojnie. Draco klnąc cicho pod nosem, usiadł na jednym z foteli. Nienawidził jak matka zwracała się do niego w ten sposób. - Tak lepiej. A teraz słuchaj. Tak jak mówiłam, idę na rozmowę do Munga. Poprosiłam cię, żebyś przyszedł, bo nie wiem ile mi się tam zejdzie, a Hermiona może się obudzić w każdej chwili i ktoś musi tu być przypilnować żeby nie zrobiła nic głupiego, dlatego...

   - Czekaj chwilę, chcesz mi powiedzieć, że JA mam siedzieć tu nie wiadomo jak długo i pilnować, by Granger znowu sobie czegoś nie zrobiła? Powiedz mi proszę, że żartujesz.

   - Po pierwsze, co ja ci mówiłam o przerywaniu mi jak mówię? - popatrzyła ostro na syna, zakładając dłonie na piersi - a po drugie, nie.

  - Może mi jeszcze powiesz, że mam ślęczeć ciągłe przy jej łóżku, co? - zaśmiał się.

   - To bardzo dobry pomysł, skarbie. Sama bym na to nie wpadła. - uśmiechnęła się, a blondyn po raz kolejny przeklął swoją głupotę. Narcyza spojrzała na zegar. - No, ja już będę się zbierać.Nie mogę się spóźnić - zadowolona, pocałowała syna w policzek i wyszła.


***

     Po wyjściu matki, nie ruszał się jeszcze przez piętnaście minut. Siedział i rozmyślał, dlaczego to wszystko dotyka akurat jego. Po pierwsze -  dziwaczny sen z Dumbledorem w roli głównej. Dlaczego akurat jemu się przyśnił? Tą Oną była Granger, wywnioskował to w chwili, gdy zobaczył ją w tamtym magazynie, ale nie rozumiał dlaczego Stary Drops powiedział, że potrzebuje akurat JEGO pomocy? Co z Potterem? Albo Weasleyem? Jego zdaniem, na liście potencjalnych ratowników Granger, zajmowałby ostatnie miejsce. Dlaczego zatem to jemu przyśnił się ten sen? 

     Po drugie - przyniesienie Gryfonki do swojego rodzinnego domu. Do tej pory nie wiedział co nim kierowało. Dlaczego nie zabrał jej do Pottera? Nie wątpił w zdolności magomedyczne swojej matki, ale był pewien, że będąc u bruneta, szatynka miałaby dużo lepszą opiekę i nie próbowałaby się zabić...

     Wstał. Jego nogi samoistnie zaczęły kierować go w stronę schodów - zupełnie jakby stracił nad nimi kontrolę - i zatrzymały się dopiero przed drzwiami, za którymi spała Granger. Nacisnął klamkę i wszedł do pokoju. Jego wzrok spoczął na drobnym ciele, które leżało na ogromnym łóżku z zielonym baldachimem, które pomieściłoby trzy, jeśli nie cztery osoby. Wyczarował sobie fotel i usiadł przy prawym brzegu. Gdyby nie wiedział co się stało, pomyślałby, że Gryfonka nadzwyczajnie śpi. Nie wyglądała na osobę, która jest po próbie samobójczej. Mimo to, jej blada cera, zapadnięte i lekko zaczerwienione policzki wyraźnie mówiły, że nie wiodło jej się dobrze przez pewien okres. Jego pięści zacisnęły się mimowolnie, gdy przypomniał sobie co zobaczył w tamtym magazynie. Nie czuł względem dziewczyny żadnej sympatii. Dla niego nadal była szlamą. Szlamą, ale jednak kobietą, a on przysiągł sobie, że nigdy nie podniesie ręki na jakąkolwiek z nich. Nigdy nie będzie taki jak ojciec...

     Nie wiedział ile już tak siedział, patrząc na twarz szatynki. Kompletnie stracił poczucie czasu. Rozsiadł się wygodnie w fotelu, opierając głowę o oparcie i przymykając oczy. Po chwili zmorzył go sen.



***

     Żyła. Nie wiedziała jak, ale żyła. Słyszała swój oddech, czuła miękkość pościeli. Kto ją uratował? Czyżby jej nowy nabywca? Aż tak bardzo mu zależy, na jej krzywdzie, że nie pozwala jej umrzeć? Przecież jest tylko nic nie wartą szlamą, kimś kto nie zasługuje na życie...

     Otworzyła oczy. Samotna łza, spłynęła po jej policzku. Przekręciła głowę w lewo, spoglądając na znajome meble. Ciągle była w tym samym pokoju. Dlaczego nie została przeniesiona do jakiejś piwnicy? Albo lochów? Jordan, każdą dziewczynę, która próbowała odebrać sobie życie, zabierał i zamykał w ciemnym, zimnym i bardzo ciasnym pomieszczeniu na cały dzień. Tara jej tak mówiła. Czy mężczyzna, który ją kupił preferuje inny rodzaj kar? Jeszcze więcej bicia, tortur? Bo jeśli tak, to była pewna, że długo nie wytrzyma. Podniosła się, przekręcając głowę w prawo. Gwałtownie przesunęła się na sam skraj łózka, otwierając szeroko oczy. Nie mogła uwierzyć w to co widzi. Doskonale go pamiętała. Platynowe, jasna cera do tego nie miała wątpliwości, że zamknięte powieki skrywają zawsze zimne niebieskie, niemal stalowe oczy.

      Draco Malfoy był tym, który ją kupił?

    To nie może być prawda. On? Ten czysto krwisty Ślizgon z krwi i kości, który upokarzał ją przez całe sześć lat, wyrwał ją z rąk Jordana? Czy to możliwe, że właśnie jego głos wydał się jej tak bardzo znajomy?

      Co się teraz z nią stanie? Ma usługiwać Malfoy'owi? Spełniać wszystkie jego zachcianki? Nawet te najbardziej wyuzdane? Łzy płynęły po jej policzkach niczym rzeka. Dlaczego nie pozwolił jej umrzeć? Przecież on nienawidził takich jak ona. Gardził nimi. Wyznawał idee, świata bez brudnej krwi. Nie wierzyła, by coś się zmieniło. Nie w nim.


    Chcąc odsunąć się jeszcze kawałek, nie zauważyła, że siedzi na samym krańcu łóżka. Po chwili w pokoju dało się usłyszeć pisk dziewczyny i głuchy odgłos zderzenia z drewnianą podłogą.

    

    ***

     Draco Malfoy, wybudził się słysząc pisk. Wstał z fotela i zobaczył, że łóżko, na którym spała Gryfonka było puste. Nagle do jego uszu dobiegł odgłos cichego szlochu. Przeszedł na drugą stronę łóżka i tam zobaczył skulone ciało dziewczyny. Musiała spaść, pomyślał. Podszedł do niej i przyklęknął, wyciągając rękę. Gryfonka skuliła się jeszcze bardziej, gdy położył ją na jej ramieniu.
   - Nie dotykaj mnie! - wyszlochała, odsuwając się. Blondyn znieruchomiał, zszokowany. Pierwszy raz miał  styczność z taka sytuacją.

   - Granger... - zaczął spokojnie, znowu dotykając jej ramienia. 

   - Odejdź ode mnie! - odwróciła się tyłem do niego, trzęsąc się. Teraz był pewien, że podejrzenia jego matki się sprawdziły. Pomimo ogromnej niechęci do dziewczyny, czuł jak narasta w nim gniew, a dłonie zaciskają się w pięści. Z ogromną przyjemnością zobaczy tego bruneta z licytacji za kratkami w Azkabanie. Był pewien, że to właśnie on stoi za tym wszystkim co spotkało szlochającą przed nim dziewczynę. 

   - Granger... - spróbował po raz trzeci. Niestety, dziewczyna znowu odtrąciła jego dłoń, siadając i opierając się o łóżko.

   - Proszę... nie rób mi krzywdy. - wyszeptała, podkurczając kolana i chowając w nich głowę. Draco, nie wiedział co robić. Pierwszy raz miał styczność z taką sytuacją.

   - Nic ci nie zrobię. - odparł spokojnie. Wyraźnie widział jak drży. - Jesteś już bezpieczna. - dodał.

     Szatynka podniosła na niego wzrok. Jej zaczerwienione oczy wywiercały dziurę w jego własnych.

   - Bezpieczna? - wyszeptała. Blondyn przytaknął. - Gdzie ja jestem?

   - W domu mojej matki. - blondyn wstał, przerywając krępujący go kontakt wzrokowy. 

   - Dlaczego mnie uratowałeś? - wyszeptała, spuszczając wzrok na podłogę. Arystokrata znieruchomiał, zaskoczony jej pytaniem oraz tonem jakim je wypowiedziała. Jakby z wyrzutem, pretensją. Czyżby obwiniała go za uratowanie życia? Nie, na pewno nie, musiał się przesłyszeć. 

     Jednak, to co usłyszał chwilę później, uświadomiło mu, że jednak tak nie było.

   - Dlaczego nie pozwoliłeś mi umrzeć? 



***

Strasznie was przepraszam, że nie było rozdziału w styczniu. Niestety, pewne sprawy oderwały mnie na dłuższy czas od pisania. Mogę wam obiecać, że następny rozdział będzie jeszcze w tym miesiącu. Co do dzisiejszego. Zaczynamy z relacją Draco i Hermiony. Nie jest ona może jako bardzo rozbudowana, ale taki miałam właśnie zamysł w tym rozdziale. W następnym będzie tego więcej ;) Będzie się działo :D   
Nora Grey 

  

    

 


     


 

5 komentarzy:

  1. Heeej!
    Genialny rodział, ale czemu skończyłaś w takim momencie?! Za dużo POLSATU się ogląda xD
    Ja chcę wiedzieć, co będzie dalej, co on jej odpowie, jak ona na to zareaguje...
    Proszę cię, wstaw szybko kolejny rodział, błagam ❤❤❤
    Pozdrawiam!
    Maddie

    OdpowiedzUsuń
  2. (Przepraszam za zostawienie komentarza z reklamą w tej zakładce, ale nie znalazłam żadnej zakładki ze spamem.:< )

    Brakuje Ci miejsca, w którym mogłabyś zareklamować swoje opowiadanie? Dostrzegłyśmy, że na swoim blogu publikujesz teksty związane między innymi z Hermioną Granger, więc wydaje nam się, że nasz katalog — Katalog Granger, działający już ponad dwa lata! — to miejsce idealne właśnie dla Ciebie!
    Dowiedz się kilka ciekawostek na temat aktorów z Harry'ego Pottera, przeczytaj wywiady z różnymi osobami, zobacz jakie organizujemy konkursy. Zerknij co piszemy w dzienniku Hermiony Granger i poprzeglądaj tablicę ogłoszeń! To jedne z niewielu atrakcji, które mają miejsce na Katalogu Granger, a jest ich o wiele więcej. Dołącz do nas i przekonaj się sam/a, czy warto zostać z nami na dłużej. Stwórzmy razem miejsce, w którym będziemy mogli rozmawiać, podzielić się swoimi wrażeniami na różne tematy, nie tylko te związane z „Harrym Potterem…”. Rozwijajmy wspólnie nasze pasje.
    Dołącz do nas, a my zapewnimy Ci tylko jedno — nie zawiedziesz się!
    http://katalog-granger.blogspot.com/

    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  3. [Z góry bardzo przepraszamy, że tutaj :< )
    Witaj!

    Po raz pierwszy od momentu rozpoczęcia swej działalności, Stowarzyszenie Księcia Półkrwi ma zaszczyt zaprosić Cię do wzięcia udziału w konkursie na ulubioną miniaturkę Dramione. I nie byłoby w tym niczego zaskakującego, gdyby nie to, że prace nadesłane na konkurs mogą być dotychczas publikowane lub nagradzane. Więcej na temat konkursu znajdziesz TUTAJ!

    A jeśli całym sercem kochasz pairing Dramione, to serdecznie zapraszamy na akcję Zdjęcie dnia, która ruszyła z impetem.

    Przypominamy, że cały czas możesz zgłosić rocznicę swojego bloga (KLIK!) oraz plagiaty (KLIK!), jeśli takowe spotkałeś/spotkałaś.

    Pozdrawiamy i zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie!

    Dziewczyny z SKP

    OdpowiedzUsuń
  4. ,, Mogę wam obiecać, że następny rozdział bedzie jeszcze w tym miesiącu ", tak :D ? Boziu, ale to sie super czyta. Wszystko jest takie ładne, perfekcjynie dopracowane. Jednakże w oczy wrzucily mi sie pewne błędy ortograwiczne. Także długosc rozdziałow nie powala, ale rozumiem. Ogolnie to frajda wygenerowana ;D .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że Ci się podoba. Co do rozdziału... To wiem, że obiecałam jedno, ale wyszło drugie. Nie jest to spowodowane brakiem weny. Mam, a właściwie to miałam, bo już jest okey, małe problemy techniczne. Rozdział pojawi się jeszcze w tym miesiącu, muszę go jeszcze tylko dopracować, poprawić błędy itp.
      Pozdrawiam
      Nora Grey

      Usuń